Thomas Peter Carter | netaudio.pl
Start » blunt, light, minimal, recenzje, wywiady

gatunki: , , , ,

Thomas Peter Carter

16 sierpnia 2009 [ | Komentarze: 2 » ] autor: Priam Sinbob

Świat netaudio ma wiele zalet, o których fani muzyki komercyjnej mogą zapomnieć. Pomijając fakt darmowej

Thomas Peter Carter

dystrybucji, bo w końcu ktoś może nie zważać na pieniądze, lub słuchać tylko radia, dostajemy niepowtarzalną i bardzo ekscytującą możliwość nawiązania bezpośredniego kontaktu z artystą. Nie mówię tu o złudnym odczuciu bliskości przez śledzenie twittera, czy wpisach na myspace. Kontakt jest dosłowny tak samo jak wymiana mailowa ze znajomymi. Zespoły będące nawet w trasie, czy nagrywające w profesjonalnych studiach, lub wydające wydawnictwo za wydawnictwem odpisują niemal natychmiast. W dodatku robią to indywidualnie i zawsze na temat. W taki sposób moją dużą sympatię (dodatkowo do sympatii muzycznej) zdobył Thom Carter.


INFO TECHNICZNE: włączaj pliki muzyczne na bieżąco, bo są dobrane do tekstu; wszelkie linki i spis albumów jest zebrany na końcu; kliknij wybraną okładkę przy pseudonimie, aby uruchomić stronę z odsłuchem

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Osoby nie interesujące się wolną muzyką nie mają pojęcia kto to jest. Pozostałym może coś świtać, ale przecież nie ma nigdzie albumu z tym nazwiskiem na okładce.  Do dzisiaj mamy cztery różne pseudonimy pod którymi tworzy. Zanim przejdziemy do płyt warto przybliżyć odrobinę twórcę oraz jego osiągnięcia. Thomas Peter Carter zamieszkały obecnie w Londynie jest rudy i ma 27 lat. Wystarczy, nie? Jakiekolwiek pytania przyjdą wam do głowy napiszcie w komentarzach, a ja postaram się uzyskać odpowiedź. Możecie też najpierw pooglądać zdjęcia (eventherain), przejrzeć jego blog (thomcarter) i posłuchać krótkiego wywiadu (wywiad dla Vombat Radio).

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Trudno sobie wyobrazić, aby osoba uzdolniona muzycznie i obsługująca tak wiele instrumentów nie umiała grać na nich od urodzenia, a jednak. Thom po byciu „zmuszanym” do słuchania Boba Dylana przez swojego ojca zorientował się, że to nie jest zła muzyka i powoli się od niej uzależnił. Dzięki temu, jak sam twierdzi, nauczył się grać na gitarze. W szkole zaprzyjaźnił się z zadeklarowanym fanem Boba, który mu pokazał jak to się robi. W jego muzyce słychać, że gitara zajmuje ważną pozycję, ale nie jest głównym środkiem przekazu. Większość kompozycji zdaje się być elektroniczna (z wyjątkiem projektu Menhirs Of Er Grah). Przez pracę, która jest dla niego najważniejszą rzeczą w życiu, osiągnął więcej niż wielu znanych muzyków. Do dzisiaj jego płyty zostały ściągnięte ponad 120 000 razy co w Polsce dałoby mu status diamentowej płyty (pięciokrotnie więcej od platyny i dziesięciokrotnie od złota). Poza tym jest częścią wielu dobrych projektów muzycznych oraz autorem bardzo dobrych remiksów, ale o tym później.

March Rosetta

beachesofsnowth_lateintimeIdź słuchać YoungIdź słuchać To Wash ..Idź słuchać The EquivalentIdź słuchać FearlessIdź słuchać In Randomness...Idź słuchać Border Lines

„March Rosetta jest anagramem mojego imienia Thomas Carter. Nigdy nie chciałem tworzyć muzyki pod moim prawdziwym imieniem, więc zawsze szukałem nazw w imieniu lub bliskich jemu, aby pod nimi nagrywać. Nie mam pojęcia kim jestem lub jaki rodzaj muzyki będę robił kiedy usiądę do pisania, dlatego dziwnie byłoby mi wydawać pod prawdziwym imieniem. W jakiś sposób fajnie być kimś innym oraz turystą we własnym umyśle.”

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Najstarsze dostępne obecnie wydanie Thomasa pochodzi z 2005 roku. Tytuł debiutu to „Beaches of Snow”. Album jest bardzo zróżnicowany, a właściwie podzielony na dwa style: elektroniczny minimal oraz leniwy wokalny indietronic (nie lubię kategoryzacji, ale zawsze daje to jakieś wyobrażenie; jeśli ktoś woli nazwać te dźwięki inaczej to proszę bardzo). Oba rodzaje są ułożone naprzemiennie. Osobiście wolę zdecydowanie kawałki ze śpiewem. Uważam, że wokal jest najbardziej charakterystycznym elementem twórczości Cartera, a tuż zanim bogata i przestrzenna kompozycja przy użyciu niewielu instrumentów (czy ścieżek).

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

W ciągu trzech kolejnych lat było o artyście głucho. W 2008 roku pojawiło się na stronie rosyjskiego netlabelu Clinical Archives „Late In Time”, które jest moim ulubionym krążkiem wśród wszystkich wydań każdego alter-ego twórcy. Dlaczego ulubionym? Proste wytłumaczenie: niemal wszystkie kompozycje są wokalne i idealnie zharmonizowane między light rockiem, a elektroniką. Wyjątek stanowi instrumentalny Mile End, które jest nagraniem bez mała klubowym. Zresztą nie tylko przy tym numerze odczuwamy dyskotekowe inspiracje. Berlin Lights Finistere ma głos w całości prze-pitch-owany w modny ostatnio a’la daftpunkowy sposób. Całość została nagrana w czasie kiedy Thom mieszkał w Berlinie. To właściwie mówi najwęcej o brzmieniu kompozycji. Warto zwrócić uwagę na „Far Across the Land”, które przez ponad sześć minut nabiera rumieńców na twarzy prosto ze środka lat ‘80. Nieodzowne są tu skojarzenia z Talking Heads, czy Pink Floyd.

W tym samym roku wyszły jeszcze „Young” oraz „To Wash Against the Hudson River Running”. Pierwsze z nich nie jest niestety dostępne za darmo, ale za to zupełnie komfortowo i w całości możemy słuchać do woli na stronie do której prowadzi nas link na okładce (ta z narysowaną kobietą). Jak nietrudno zauważyć jest to siedem wariacji w jednym stylu. Oldskulowy dyskotekowy bit z dodanymi motywami na gitarze i rzadziej na pianinie. Zaskoczeni mogli być fani Rosetty kiedy ukazał się „To Wash..”. Jak na moje gusta jest to muzyka (?) niesłuchalna. Absolutnie eksperymentalny minimal, którego znaczną częścią jest po prostu cisza!

W ten sposób dochodzimy do roku obecnego. W międzyczasie Thom zaangażował się w projekty The Marsh Chapel Experiment oraz Hip Nothings, które jednak najwcześniej za rok mają szansę zostać wydane. Niemniej polecam posłuchać dostępnych utworów na myspace, gdyż są naprawdę znakomite i robią wrażenie pełniejszych muzycznie niż wyżej opisane albumy solowe.

„The Equivalent” pochodzi w prostej linii od złączenia „Young” z „To Wash..” co daje dość urozmaicone pełne brzmienia w zakresie tanecznego skromnego downtempo. Album jest kolejnym przystankiem i próbą pełniejszego wyrażenia stylu do którego dąży Rosetta. W tym samym miesiącu ukazuje się nakładem Verlaine Records kolejne wydanie płatne. „Fearless” jest wg mnie mocną pozycją wartą zakupu. Bardziej melodyjna od poprzedników, bogata instrumentalnie i dobrze skomponowana bez oglądania się na czas trwania. Dla osób lubiących muzykę filmową lub instrumentalną po prostu pozycja obowiązkowa. Doszliśmy zatem do ostatniej pełnej płyty. „In Randomness There Are Numbers” powinno brzmieć raczej: „In dance bits there are electro melodies”. Najlepiej opisuje zawartość komentarz przy wydaniu: „…pięć niesamowicie słodkich brzmień … od 8bit techno przez klasyczne IDM i synth pop lat ‘80 aż do lekkiego house’u”.

Jest jeszcze jedna oficjalna pozycja, ale stanowi ona składankę z wcześniejszych utworów plus remix EFTB Colours.

Menhirs Of Er Grah

Idź do Different WorldIdź do Mourning DoveIdź do Live On Vombat

„Menhhirs of Er Grah. Straciłem kogoś, kogo kochałem, dlatego stworzyłem nowy zespół, aby przegonić złe duchy i wyczyścić myśli. Nazwa jest odniesieniem do kamienia w antycznej części Francji, gdzie kiedyś byłem. Nikt w Anglii nie rozumie i nie lubi tej muzyki (!). Jedynymi osobami słuchającymi tej muzyki wydają się być ludzie w Rosji i Francji… angielska scena muzyczna jest wymęczona i przestaję ją lubić.”

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Ten zespół jest bardzo prosty do rozpoznania. Po usłyszeniu dowolnego jednego utworu bezbłędnie poznamy styl i brzmienie wszystkich trzech albumów. Nie wiem, czy wiele osób od pierwszego przesłuchania polubi Menhirs, ale gdy pozwolimy sobie na swobodne powolne poznawanie na pewno pokochamy przynajmniej kilka piosenek. Przepis jest prosty: śpiewający Thom z gitarą i harmonijką = MoEG. Niestety nowsza delikatniejsza „Mourning Dove” jest dostępna tylko odpłatnie, ale jak w przypadku wszystkich tutaj wymienionych płyt możemy słuchać całej na bandcamp. Dodatkowo utwory z tej płyty w wersji live też robią wrażenie, a te już możemy mieć z Clinical Archives. Jako fan Davea Matthewsa, grania gitarowego, ładnego męskiego wokalu oraz osoba z przyjemnością słuchająca Damiena Rice’a stałem się automatycznie uzależniony od tej muzyki.

Minimal States

Idź do City Of Buffalo

„Minimal States. Częściowo ma związek z chęcią robienia minimalu (dance, downtempo itp.), ale nigdy nie mogę trzymać się jednego stylu i być zadowolonym i dlatego jest to po prostu muzyka elektroniczna, muzyka z maszyn … Częściowo także z polityką – uważam, że rząd [state] powinien być jak najmniejszy i nie stykać się z życiem ludzi bardziej niż to konieczne.”

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Minimal States jest w założeniu trylogią. Część pierwsza dopiero się ukazała, o czym informowaliśmy w newsach. Połowa „City of Buffalo” jest mało minimalna i bardzo melodyjna. Druga połowa jest bardzo minimalna. Wszystko jest na pewno całkowicie elektroniczne. Dobry DJ miałby tu sporo materiału do miksowania na imprezach klubowych.

Black Crown

Idź do Kingdom

„Black Crown. Nie widzę żadnych kolorów podczas grania muzyki, ale doznaję dużego, prawie fizycznego odczucia słysząc dysonanse. W jakiś sposób uwalniają umysł bardziej niż harmonijne akordy wobec czego chciałem je grać. … Czasami czuję jakby duży pierścień ciążył mi na głowie. To dziwne, ale znika, gdy tworzę muzykę przez co tworzę jej dużo!”

Najnowsze dźwięki od Cartera. W skrócie: przepiękne! Nieważne jakiej słuchasz muzyki te dźwięki zadziałają na Ciebie uspokajająco i pobudzą wyobraźnię. Najlepiej słuchać wieczorem, lub w nocy. Długie elektroniczne wydźwięki znane z kompozycji minimalistycznych wzbogacone łagodnymi melodiami głównie gitarowymi. Jeden haczyk niestety jest, ale na szczęście nie muzyczny: jest to kolejny album z płatnej kolekcji autora.

Uważam Thomasa Cartera za jedną z największych osobistości w świecie netaudio na którego każdy kolejny album będę czekał z ciekawością. Na koniec dodam link do strony z remixami: bandcamp with remixes.

„Albumu March Rosetty brzmią bardzo różnie i planuję stworzyć jeszcze jedną – kontynuację „Late In Time” - z dużą ilością tekstów. W przyszłości chcę wydawać tylko dance jako Minimal States, piosenki jako Menhirs of Er Grah (być może zamienię ten zespół w inny) oraz instrumentalny rock jako Black Crown. Bardzo bym chciał mieć zespół, aby zrobić trasę March Rosetta, ale nie znam dobrych muzyków w Londynie.”

Linki do wydań:

Oficjalna strona Thomasa Petera Cartera na tumblr

March Rosetta

Fabrizio Paterrlini & March Rosetta myspace

The Marsh Chapel Experiment myspace

Hip Nothings myspace

Menhirs Of Er Grah

Black Crown

Minimal States



Subskrybuj RSS komentarzy do tego wpisu
Komentarze: 2 »

  • Menhirs of Er Grah i March Rosetta i .. i … « Kemuzik pisze:

    [...] wszelkie niedoróbki zostaną mi zapomniane. Po tekst zapraszam na netaudio.pl, a dokładnie tu: http://netaudio.pl/blog/2009/08/16/thomas-peter-carter/ .   Zostaw [...]

  • Pierre Melą pisze:

    ło…

    może i nie piszesz, ale jak już napiszesz… to ciekawe, kto przebrnie przez całość?

    koniecznie osobna przegródka dla takich tekstów.

    super, zajebioza i git!
    wszystkiego nie znam, ale się zapoznam… mam nadzieję.

    ps. nawet nie podejrzewałem, że Minimal States i March Rosetta to ten sam artysta… hmmm… ale z natury mało dociekliwy jestem, jeśli chodzi o muzykę. po prostu jej słucham (i dobrze ją słyszę). ale wiedzieć- WARTO!

    dzięki Priam.

Zostaw komentarz

Dodaj poniżej swój komentarz lub zostaw trackback ze swojej strony. Możesz też subskrybować komentarze przez RSS.

Możesz użyć następujących znaczników:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ta strona obsługuje awatary z Gravatar.com. Jeśli chcesz mieć awatar, zarejestruj się.